czwartek, 17 sierpnia 2017

Upał – trzeci uczestnik wędrówki

Podobno w środę miało być ok. 28 stopni. Jak dla mnie – w porządku. Rano raptem 10, więc zamiast krótkich spodenek zabieram sweterek.
Wysiadamy w Kijach. Jest ciepło. Nawet bardzo. W miłej temperaturze podziwiamy barokowy kościół pod wezwaniem Świętych Apostołów Piotra i Pawła, który powstał na początku XVII wieku, ale zachowały się fragmenty pierwotnego romańskiego kościoła, które można zauważyć spacerując wokół świątyni – to odsłonięty kawałek muru i okienka w prezbiterium oraz romański portal. 

romański portal

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Jak zdobywaliśmy Babią Górę

Z poświęceniem, bo pogoda nie chciała z nami współpracować. Jak tylko wysiedliśmy z busa, zaczęło kropić i tak kropiło z mniejszymi i większymi przerwami przez większość trasy.
Zapytacie, gdzie wysiedliśmy? Tuż za granicą Kielc. Lekko się cofnęliśmy i mieliśmy świetną drogę przez las, którą zmierzaliśmy na południowy wschód. 

cała trasa przed nami

sobota, 12 sierpnia 2017

Kilka sakralnych ciekawostek z ostatniej wycieczki

Zacznę niezgodnie z tytułem – pierwsza ciekawostka nie pojawiła się na trasie wycieczki. Ale bardzo pasuje. To wieś Piotrawin niedaleko Solca nad Wisłą. Do niej to zmierzał biskup Stanisław Szczepanowski, kiedy odprawiał mszę w Solcu.
Wydaje mi się, że większość czytelników doskonale zna historię sporu o tę wieś, którą biskup kupił od rycerza Piotra Strzemieńczyka, a po jego śmierci został oskarżony przez krewnych tegoż o bezprawne zagarnięcie ziemi. No i przybył biskup do kościoła, w którym rycerz był pochowany, wskrzesił go, a kiedy cudownie wskrzeszony potwierdził sprzedaż, mógł spokojnie wrócić do grobu.

czwartek, 3 sierpnia 2017

Jeszcze raz nad Wisłą



Było sobie nad Wisłą ważne miasto, które nie miało murów obronnych. A w jego okolicy kupcy przeprawiali się przez rzekę. I cło pobrać należało. Jak w tej sytuacji zapewnić bezpieczeństwo? Zamek warowny wystawić należy. Zamek wybudowano – podobno to zasługa Kazimierza Wielkiego. Trwał ten zamek na stanowisku, aż w końcu popadł w ruinę (nie zgadniecie – w czasie potopu szwedzkiego). Sterczą teraz resztki jego dumnych ścian, a uważne oko może się nawet dopatrzyć wieży. 

 zamek wygląda jak zza krzaka

środa, 2 sierpnia 2017

W Zawichoście przybyło pięć

A raczej pięcioro - takich, co Zawichost znają jedynie z codziennego komunikatu o stanie wód na Wiśle. Przybyli, obejrzeli i nie mogli wyjść ze zdumienia, że
a) Zawichost naprawdę istnieje,
b) jest tu sporo do obejrzenia,
c) warto było zajrzeć, a tak trudno się wybrać, bo nikomu to wcześniej nie przyszło do głowy.
Ten, który wpadł na genialny pomysł zajrzenia do Zawichostu dwoił się i troił, żeby pokazać, ile się da, albo i więcej. No i on już znał Zawichost z dawnych lat.
Najpierw miejsce oczywiste – Wisła i przeprawa promowa przez nią. O, żesz kurczę – duża rzecz, ta Wisła. A prom taki niewielki. Ale radzi sobie. Nawet sporą grupę motocyklistów przewiózł. 

 przeprawa promowa w Zawichoście

poniedziałek, 31 lipca 2017

Z wizytą w szlacheckich rezydencjach

Tak, czasem prosty obywatel dwudziestego pierwszego wieku wybierze się z taką wizytą. I nam się to przytrafiło  w słoneczną niedzielę. Zajrzeliśmy do kilku obiektów. 
Zacznijmy od pałacu. To późnobarokowy pałac w Czyżowie Szlacheckim zbudowany na sztucznym wzniesieniu na miejscu dawnego zamku zniszczonego całkowicie podczas wojen ze Szwecją. Pałac zbudowano dla kasztelana Aleksandra Zakliki Czyżowskiego w latach czterdziestych osiemnastego wieku. Był kilkakrotnie rozbudowywany. 

 pałac w Czyżowie Szlacheckim 

czwartek, 27 lipca 2017

Bez planu


Taka była wycieczka w środę.
Wyruszyliśmy z Wąchocka na południe. Rzuciliśmy okiem tu i ówdzie, a potem opuściliśmy jedyne miasto, które ma sołtysa.

dziewiętnastowieczna willa żydowskiego kupca Joela Halpera lub Halperta (spotkałam dwie wersje nazwiska)