piątek, 30 marca 2018

środa, 28 marca 2018

Kto chce w jakiejkolwiek chwili życia użyć kwiatów …*

…a nie będzie wiedział, jak się zabrać do tego to proszę bardzo udać się pod znajomy adres, a bezpłatnie każdemu doradzę. Polecam się zatem łaskawej pamięci, pozostaję z szacunkiem W. Salwa, Dzielna No 4.*

 Wojciech Salwa 

poniedziałek, 26 marca 2018

Jedziemy do Łącznej, wysiadamy w …

… w Wąchocku, rzecz jasna.
Skąd taka dziwna decyzja? Jak to skąd? Bus w kierunku Łącznej nie przyjechał. Napatoczył się taki w kierunku Wąchocka, to się z niego skorzystało. Szczerze mówiąc, dużo wygodniejszy i bardziej nowoczesny niż ten, którym mieliśmy jechać pierwotnie. 

Tym razem nie chcemy powtarzać niedawnej trasy zastępczej. Wybieramy więc przejście drogą na południe od Wąchocka.
Na pierwszy ogień idzie spotkanie z Wąwozem Rocław. Jest okazja, bo krowy jeszcze go nie okupują. Dno wąwozu mocno podmokłe, ale ściany pokryte zrudziała trawą i resztkami śniegu nawet Edward uznaje za przyjemne dla oka. O tych, gdzie wypalano trawę szkoda wspominać. 

 wkraczamy do Wąwozu Rocław 

środa, 21 marca 2018

Pogoda zmienną bywa



Zwłaszcza na przedwiośniu. I taką mieliśmy w pierwszym dniu kalendarzowej wiosny.
Wyruszyliśmy z Wąchocka w pełnym słońcu. Maszerowaliśmy na zachód, więc słońce nie świeciło nam w oczy. Za to wiatr miał używanie – ten wiał z zachodu. Czyli, rzecz jasna, w pysk. W rezultacie przeszłam całą trasę w kurtce. Czasem nawet kaptur przyszło naciągnąć. 

 Wąchock kolejowy

poniedziałek, 19 marca 2018

Światło i cień

Właściwie tego wpisu miało nie być, bo wycieczki też nie było. Ale w niedzielę wybrałam się na zwyczajny spacer do lasu. Do towarzystwa zabrałam mojego debilka (tak pieszczotliwie nazywam malutki kieszonkowy aparacik fotograficzny).

środa, 14 marca 2018

Do czego służy szlak?

Do ratowania z opresji.
Taka sytuacja trafiła nam się w środę. 
Przygotowałam trasę nowymi drogami, zrobiłam mapkę (nawet w wersji na blog – może się jeszcze kiedy przyda), z dziesięć razy sprawdziłam rozkład jazdy i pojechaliśmy do Starachowic. Tu czekamy na przesiadkę – bus elegancki stoi w pewnym oddaleniu i ani drgnie. Pukamy, stukamy, bez reakcji. Dzwonię do firmy – rekolekcje są, bus nie kursuje. Następny za godzinę.
Toż zmarzniemy. A tu podjeżdża bus do Wąchocka. Szybka decyzja – wsiadamy.
Nie mam mapy, ale tam przecież szlak jest. Poradzimy sobie.
Na starcie chciałam ruszyć bez szlaku, nawet się udało, ale w połączeniu z brakiem mapy skutkowało drobnymi perypetiami w lesie. 

takiego obiektu z Wąchocka jeszcze na blogu nie było, ale pozazdrościłam Maciejowi pustułki, no to mam taki okaz (plastik jak nic)

niedziela, 11 marca 2018

Las jeszcze śpi

Cicho jest. Ptactwo jeszcze nie śpiewa. I zieleń jak w piosence Wałów Jagiellońskich: „zieleni się sosna, cóż, wiosna, zieleni się drzewko”*.
Czyli las szary, ale barwy dodają mu malutkie cytrynki, które co jakiś czas się pojawiają przy drodze. Uwijają się tak szybko, że nie zdążamy złapać ich w obiektyw.

las na przedwiośniu

czwartek, 8 marca 2018

Pałac, grodzisko i przedwiośnie

A do tego zestawu trójka nieco przegrzanych, ale gotowych na każdy upał, turystów.
Co z trasą? Świetna! Sama planowałam, to wiem.
Zaczynamy w Borkowicach.
Na początek zwiedzanie. Oczywiście nie wszędzie zaglądamy. Wybrałam kilka obiektów.
W porannym słońcu najlepiej prezentuje się zabytkowy spichlerz wybudowany pod koniec 19.w. Trudno go fotografować, bo właściciel ogrodził teren, ale skradamy się przy płocie z siatki i mamy taki oto materiał:

zabytkowy spichlerz

poniedziałek, 5 marca 2018

Tym razem na zimowo

Wycieczki do Zalewu Wióry odbywaliśmy wielokrotnie i o różnych porach roku z wyjątkiem zimy. Zapowiadała się słoneczna niedziela, dlatego postanowiliśmy ruszyć w tamte strony.
Trasa odbiegała nieco od dotychczasowych, bo wyruszyliśmy ze Stykowa Iłżeckiego. Okolice Zalewu w Brodach przykryła poranna mgiełka, toteż dalekich widoków nie było, ale w miarę upływu czasu widoczność się poprawiała.